Autor: Joanna Guszta
Tytuł: Sklepy
Ilustracje: Maciek Blaźniak
Wydawnictwo: Ładne Halo
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 24
Kategoria wiekowa: 3+
Tytuł: Sklepy
Ilustracje: Maciek Blaźniak
Wydawnictwo: Ładne Halo
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 24
Kategoria wiekowa: 3+
Jakieś trzy lata temu
przeprowadziłam się z dużego miasta do małej mieścinki, której atutem są małe
sklepiki. Niestety powoli przegrywają nierówną walkę z marketami, choć na
szczęście jeszcze istnieją, a ja korzystam póki mogę. Uwielbiam, kiedy wchodząc
do sklepu wita mnie wesołe dzień dobry ekspedientek, które znam i lubię (lub
też nie). One znają mnie, nie jesteśmy dla siebie anonimowe. Często, kiedy nie
ma klientów, a ja się nie spieszę, potrafimy przegadać kilkanaście minut. Wiem, że to, co kupię będzie dobre, a jeśli
takie nie jest, panie otwarcie odradzają mi nabycie tego produktu. Idąc z synem
do przedszkola, codziennie rano wdychamy zapach świeżego pieczywa wydobywający się
z malutkiej piekarni. Czasem w drodze powrotnej wstępujemy tam, po jedyne w
swoim rodzaju biszkopty (żadne paczkowane nie mają takiego smaku). Oczywiście w
osiedlowych sklepikach nie ma wszystkiego i czasem zmuszeni jesteśmy pojechać
gdzieś dalej i zrobić duże zakupy w markecie.
Zdarza nam się to już coraz rzadziej, ale jednak. Jako, że kupowanie w lokalnych
sklepikach mam we krwi, nigdy nie zastanawiałam się nad tym, że przekazuję
synowi dobre wzorce. Tymek doskonale wie, co to jest piekarnia, kwiaciarnia,
czy sklep spożywczy, wie także, gdzie jedna pani piecze smakowite pączki. Teraz
jego wiedza powiększyła się o kolejne sklepy o wąskich specjalizacjach, które
poznał dzięki wspaniałej książeczce Sklepy,
wydanej nie dawno przez Ładne Halo.
Lubię
chodzić z mamą po zakupy
Do
piekarni wstępujemy codziennie. To ulubiony Sklep mamy. Zawsze się zagada z
panią zza lady, a na koniec pozwala mi wybrać, czy dziś zjemy razowca, rogaliki
czy zwykłe bułki.
Tak oto rozpoczyna
się wędrówka z bohaterem/bohaterką tej uroczej książeczki. Na początku wstępujemy do piekarni po świeże
bułeczki, gdzie mama lubi sobie pogawędzić z panią zza lady, potem mijamy kwiaciarnię, gdzie jest trochę jak w dżungli. W warzywniaku wspólnie
rozszyfrowujemy z pewnym tatą i jego synkiem nietypową listę zakupów, a pani ekspedientka
wcale się nie niecierpliwi. W sklepie rybnym jest bardzo zimno, ale fascynujący
jest pan sprzedawca, który ma ręce całe w tatuażach. Dzięki temu, że znamy panie aptekarki, chorowanie
kojarzy się dziecku wyłącznie z pysznymi landrynkami, które dostaje w aptece. Przy
sklepie mięsnym zawsze gromadzi się wyczekująco zgraja piesków, które czekają
na smakowitą kiełbaskę. Wizyta w
księgarni kojarzy się małemu bohaterowi z rysowaniem i słuchaniem bajek. Ważny
jest też fakt, że pani w księgarni pamięta każdą książkę jaką dziecko ma w domu
i zawsze wybierze mu coś fajnego. Cukiernia pachnie ulubionym pączkiem z
malinami, a przewoźna lodziarnia lodami domowej roboty, które mają
niepowtarzalny smak. Ach.. I jak tu się nie rozmarzyć prawda? Co miałoby do
powiedzenia dziecko, któremu sklep kojarzy się tylko z ogromnym, bezdusznym
hipermarketem? Nawet nie wiecie, jak ja się w tym momencie cieszę, że mieszkam
w małej mieścinie.
Książeczka Sklepy jest niczym mały słowniczek z
zapachami, smakami i kolorami. Spędzamy z nią naprawdę ciekawe chwile i bawimy
się na rożne sposoby. Po pierwsze przekonałam się, że koniecznie muszę zaprowadzić
Tymka, do jakiegoś sklepu rybnego i muzycznego (takiego, gdzie będzie mógł
dotknąć i obejrzeć wszystkie instrumenty, poczuć mało apetyczny zapach ryb).
Autorka Joanna Guszta, pięknie pokazała w krótkim tekście sposób, w jaki
dziecko kojarzy poszczególne sklepy. Wyobraźnia
nie ma granic. Zwykle są to rzeczy, na które dorośli nie zwracają uwagi.
Największą atrakcją w sklepie rybnym jest to, że panuje tam chłód, a pan
sprzedawca ma wytatuowaną rękę. Kwiaciarnia jest jak dżungla i kojarzy się
dziecku z ziemią, którą kupuje z mamą, aby przesadzać kwiatki.
Kiedy sięgamy po tę
książeczkę z Tymkiem, często bawimy się w skojarzenia. Przekrzykujemy się
wzajemnie w wymyślaniu rzeczy, które kojarzą nam się z naszymi sklepami. Wczoraj idąc do przedszkola staliśmy pięć
minut pod piekarnią i wdychaliśmy zapach świeżego chleba. Bezcenne!
Do książeczki
dołączone zostały karty, które wykorzystujemy podczas zabawy w sklep. W
centralnym miejscu stawiamy kartę, na przykład z piekarnią i z klocków robimy
bochenki, bułeczki i bagietki. Jeśli jest to cukiernia, wykorzystujemy
wszystkie smakołyki, jakie mamy w domu (przy okazji mamy świetny piknik). Kiedy
Tymek bawi się sam, często buduje sklepy z klocków, w których sprzedaje
przeróżny asortyment. W ogóle odkąd książeczka pojawiła się w naszym domu,
jakoś częściej zaglądamy do sklepików, ot tak, żeby pooglądać dostępne
produkty, znaleźć coś charakterystycznego, nowego.
| Oto cukiernia Tymka. No dobra, piękna nie jest, ale za to tort wybuchowy prawda? No i te kolory na markizie:) |
Ciekawy tekst Joanny
Guszty został niezwykle pomysłowo zilustrowany przez Maćka Blaźniaka. Rysunki są proste, nie przytłaczają, choć są
bardzo bogate w szczegóły. Cukiernia pełna
jest przeróżnych ciast i ciasteczek, a w sklepie muzycznym aż roi się od
magicznych instrumentów.
A kiedy mały
czytelnik napatrzy się już na wszystkie wystawy, zajrzy ukradkiem do każdego
sklepu i jego wyobraźnia pełna jest nowych pomysłów, może otworzyć książeczkę
na ostatniej stronie, gdzie autorzy przygotowali dla niego niespodziankę. Pusty
sklepik, który można zapełnić tym, co tylko przyjdzie dziecku do głowy. U nas
powstała kolorowa cukiernia, z wielkim tortem na pierwszym planie, pączkami i
nieco słabiej widocznymi rurkami z bitą śmietaną…

