Witajcie po dłuższej przerwie. Wakacje już się zaczęły, a u nas ciągle chorobowo. T. ma nawrót anginy, więc mamy przymusowe siedzenie w domu. Tylko wczoraj zrobiliśmy mały wyjątek, żeby oficjalnie zakończyć edukację przedszkolną. Były występy, dyplomy, wzruszenia i szaleństwo zielonej nocy. Teraz już grzecznie się kurujemy. W taką pogodę trudno wytrzymać z ruchliwym siedmiolatkiem w domu, ale o dziwo jeszcze mam pomysły na spędzanie wspólnego czasu w czterech ścianach. Za to przyznaję, że nie mam pomysłu na ten blog. Od jakiegoś czasu głucho tu i pusto. Nigdy nie nastawiałam się na zawrotną karierę blogerki, ale marzyłam o niekończących się dyskusjach z ludźmi, którzy tak samo jak ja kochają książki. Chciałam szlifować swoje pióro ucząc się od ludzi, których podziwiam. Oczywiście liczyłam też w głębi serca na to, że dzięki blogowi uda mi się znaleźć pracę, która choć w małym stopniu miałaby związek z pisaniem i literaturą. Propozycje owszem spływały, ale niestety za przysłowiowe „dziękuję” lub „prestiż” zamieszczenia tekstu z nazwiskiem w prasie. Satysfakcja oczywiście była i nadal jest ogromna, ale jak wiadomo z satysfakcji ciężko dorzucać się do budżetu domowego. Nie chciałam rezygnować z bloga, bo od 2012 roku naprawdę wiele dzięki temu przeżyłam. Poznałam świetnych ludzi, którzy doceniali moją bazgraninę i potrafili godzinami dyskutować o książkach, uwierzyłam w siebie, poprawiłam pióro. Mogłabym tak wymieniać i wymieniać…
Niestety są też minusy. Prowadzenie bloga literackiego zajmuje bardzo dużo czasu. A przynajmniej tak jest w moim przypadku. Zanim napiszę tekst, długo zbieram materiały, długo się zastanawiam, długo piszę. Nie potrafię pisać o książkach na odczepnego, tylko dlatego, że termin przesłania linku do recenzji zbliża się nieubłaganie. Potrafię bez mrugnięcia okiem wskazać wam teksty w tym tonie, których do dzisiaj się wstydzę i obiecałam sobie, że już nigdy takowe nie powstaną. Tam nie ma mnie, jest tylko sucha informacja. Próbowałam też pisać teksty krótsze, szczególnie wtedy, kiedy miałam wspaniałą okazję pisać do Magazyny Literackiego Książki. Musiałam się zmieścić w limicie słów i koniec. Uwierzcie mi, że to było bardzo trudne. Ciągle musiałam coś skracać, ucinać, wyrzucać. Miałam wrażenie, że odzieram recenzję ze wszystkich smaczków. Na blogu nie chciałam tak pisać. Ale ja nie o tym. Chodzi o czas. Czas, który mogłabym poświęcić rodzinie czy na szukanie lepszej pracy. Dylemat jest duży, bo nie chciałabym rezygnować z niczego.
No i bądź tu mądry! Nie myślę o zamknięciu bloga, ponieważ za bardzo go lubię. Myślę raczej o rezygnacji z kilku współprac, które jednak wymagają ode mnie pewnego poświęcenia. Chciałabym pisać regularnie, ale jednak rzadziej. I z większym sercem, którego ostatnio jakoś brakuje mi w tekstach.
I przede wszystkim muszę zmienić nazwę bloga! Może w ogóle stworzyć nowego? Chyba nic nie stracę, bo jak wspomniałam wieje tu ostatnio pustką. Nie zależy mi też na pustych polubieniach ludzi, którzy zajrzeli tu raz lub zostawiają komentarze z reklamą swojego bloga. Chciałabym mieć grupkę wiernych czytelników, z którymi mogłabym podyskutować, pospierać się. Myślicie, że to możliwe?
KONKURS!
A teraz coś dla tych, którzy jednak wytrzymali tę odrobinę prywaty i doczytali post do końca. Mam dla was konkurs. Możecie wygrać książkę Człowiek jaki jest, każdy widzi (Dwie Siostry), o której pisałam polecając wam książeczki na Dzień Dziecka.
My może i widzimy, ale czy wyobrażaliście sobie, co myślą o nas zwierzęta? Nie? To zajrzyjcie do wspaniałej książeczki Marzeny Matuszak i Grażyny Rigall. Jest to książka, która otrzymała wyróżnienie jury Wydawnictwa Dwie Siostry w I edycji międzynarodowego konkursu na projekt ilustrowanej książki dla dzieci JASNOWIDZE.
Nie dziwię się wcale, że została dostrzeżona, bo tego jeszcze nie było, żeby zwierzęta siedziały w himalajskim hoteliku i przy lodach rozmarynowych prowadziły filozoficzne rozmowy o człowieku.
A tu i owszem. O człowieku mówi się dużo. Każde zwierzę ma coś innego do powiedzenia, każde inaczej nas postrzega. Ale skąd w ogóle pomysł na taki temat? Po więcej zapraszam tu [KLIK]
Zadanie konkursowe będzie wymagało od was trochę trudu;) Poproszę was o pomysły na nową nazwę mojego bloga. Myślę, że najwyższy czas, aby ta miała coś wspólnego z literaturą (w szczególności dziecięcą), a nie tylko z moim dziecinnym pseudonimem literackim. Niech wasza wyobraźnia szaleje. Liczę na was, bo choć mam kilka pomysłów, to żaden nie jest TYM CZYMŚ. Pomożecie? Przy okazji będę bardzo wdzięczna za wszelkie uwagi do bloga, zarówno te techniczne związane z jego wyglądem, jak i tekstami. Walcie śmiało! Konstruktywna krytyka bardzo mile widziana.
Na wasze propozycje czekam do 2 lipca (do północy oczywiście). Z waszych propozycji wybiorę tę, która najbardziej przypadnie mi do gustu. Zgłaszać można się pod tym postem. Pamiętajcie, że nagrody wysyłam tylko na terenie Polski.
Powodzenia:)
WYNIKI KONKURSU
Witajcie. Wiem, że pewnie już się złościcie czekając tak długo na wyniki konkursu, ale niestety natura zadecydowała za mnie w sposób gwałtowny, nieprzewidywalny i bardzo smutny. Przez miasteczko, w którym mieszkam przeszła potężna trąba powietrzna, która położyła 1500 ha lasów, zniszczyła domy, samochody, zerwała dachy i zasiała strach. To bardzo trudne przeżycie, o którym opowiem wam przy okazji kolejnej recenzji. W skrócie wyglądało to tak, że zostaliśmy bez prądu i wody, ze zniszczonym dachem i lejącą się do domu wodą. Niestety posłuszeństwa odmówił też mój stary laptop. Straciłam kilka napisanych już recenzji, których nie mogłam opublikować, bo nie mieliśmy prądu. Teraz wszystko powoli wraca do normy, choć widoki za oknem bardzo przygnębiają. W zasadzie mogłam już pisać dwa dni temu, ale zupełnie nie mogłam się zebrać w sobie. Mam nadzieję, że rozumiecie...
Serdecznie dziękuję za wszystkie odpowiedzi, propozycje nowej nazwy bloga, ale przede wszystkim za ciepłe słowa po moim adresem. Może to zabrzmi banalnie, ale takie znaki, że jesteście, czytacie i choć trochę lubicie dają kopa do działania. A więc siadam przy biurku i piszę. I uśmiecham się, mimo tych połamanych drzew za oknem :)
Serdecznie dziękuję za wszystkie odpowiedzi, propozycje nowej nazwy bloga, ale przede wszystkim za ciepłe słowa po moim adresem. Może to zabrzmi banalnie, ale takie znaki, że jesteście, czytacie i choć trochę lubicie dają kopa do działania. A więc siadam przy biurku i piszę. I uśmiecham się, mimo tych połamanych drzew za oknem :)
A teraz szybciutko podaję wyniki konkursu.
Książkę "Człowiek jaki jest, każdy widzi" wygrywa:
PAULINA ZABOREK
Gratuluję i proszę o adres do wysyłki
Jeszcze wam nie zdradzę nic na temat zmian na blogu, ale bądźcie pewni, że trochę ich szykuję:)







