Plansze kontrastowe CzuCzu 0+






Jeszcze do niedawna najczęstszymi prezentami kupowanymi niemowlakom były koszmarnie jaskrawe przytulanki i grające paskudztwa. Czasem był to efekt nieświadomości rodziców, a czasem dobre serce babci czy cioci. No przyznajcie się sami, ile takich wspaniałości wyrzucaliście po kryjomu do śmieci? Na szczęście zauważam, że odkąd T. był malutki świadomość tego, jakimi zabawkami wspomagać rozwój niemowlaka bardzo wzrosła. Niedawno na świat przyszedł mój bratanek stąd też zainteresowanie tym tematem.

Noworodek przychodząc na świat posiada ok. 200 miliardów komórek nerwowych. W ciągu życia ich ilość spada o połowę, ale za to zwielokrotnia się ilość połączeń między nimi. Najważniejsze połączenia powstają właśnie w bardzo wczesnym okresie życie człowieka, dlatego tak ważne jest odpowiednie wspieranie i stymulowanie rozwoju układu nerwowego już od pierwszych tygodni życia. Warto więc dostarczać dziecku wiele bodźców zmysłowych.

Zdjęcie pochodzi ze strony czuczu.pl




Maluch, który właśnie przyszedł na świat nie ma dobrze wykształconego zmysłu wzrokowego. W brzuszku mamy, nie miał możliwości rozwijać tego zmysłu. Dlatego właśnie natura zadbała o to, aby po urodzeniu wzrok dziecka rozwijał się stopniowo i powoli. Noworodek widzi świat w odcieniach szarości, gdyż rozpoznaje tylko biel i czerń. Mięśnie gałek ocznych pozwalają mu w tym okresie widzieć przedmioty znajdujące się w odległości ok. 20-30 cm od nasady nosa. Barwy i kształty niemowlę poznaje stopniowo, rozwijając zmysł wzroku. Po białym i czarnym przychodzi kolej na czerwony i żółty kolor. Właśnie biały, żółty i czerwony to ulubione kolory dziecka i to na nich koncentrują wzrok, stymulując układ nerwowy.



Biorąc pod uwagę powyższe informacje w pełni rozumiem sens kupowania dziecku tych wszystkich cudownych kart kontrastowych i książeczek, których na rynku jest ogrom. Robiąc rekonesans na rynku wydawniczym dostałam zawrotu głowy. Myślałam, że nie wyjdę z księgarni. W końcu wybrałam. Jeśli chodzi o książeczki to zachwyciła mnie seria RAZ-DWA-TRZY, autorstwa Joanny Bartosik, o której napiszę w kolejnym poście. Dziś zajmę się planszami kontrastowymi CzuCzu, które wybrałam dla bratanka. Niewątpliwie początkowo kierowałam się sympatią do firmy, na której puzzlach i łamigłówkach wychował się T., jednak szybko przekonałam się, że tak samo dobrze dbają o jakość produktów dla niemowląt.

Zdjęcie pochodzi ze strony czuczu.pl





Pierwszy komplet to duże plansze kontrastowe „Tak to widzę”, służące do pokazywania lub zawieszenia przy łóżeczku lub w wózku, a także do opowiadania krótkich historyjek. Drugi zestaw zawiera mniejsze karty kontrastowe na sznureczku, służące do pokazywanie, które idealnie sprawdzą się także w podróży czy na wakacjach. Te dwa zestawy służą do wspomagania rozwoju najmłodszych niemowląt (0+). Pozwalają kształtować inteligencję wizualno-przestrzenną i poznawać granice przedmiotów, co ma związek z późniejszym chwytaniem i przemieszczaniem się.

Kontrastowe ilustracje kart CzuCzu przygotowane przez Agnieszkę Malarczyk całkowicie trafiają w mój gust. Wiem, powiecie, że to dziecko ma korzystać z kart, ale sami widzicie, że te wszystkie kształty, punkty i proste wzory są piękne:)

Zdjęcie pochodzi ze strony czuczu.pl


Zestaw dużych plansz zawiera 12 kart, na których znajdziecie 24 proste, kontrastowe ilustracje. Karty kontrastowe na sznureczku zawierają 20 ilustracji. I jedne i drugie wykonane z grubego kartonu pozwolą na dłuuugie korzystanie. Myślę, że nawet pierwsze, niezgrabne ściskanie piąstek nie będą im straszne (przetestuję na bratanku i dam wam znać).






Jak korzystać z kart kontrastowych?

Zacznijmy od tego, że pierwsze zabawy z kartami kontrastowymi zaleca się od czwartego tygodnia życia. Ważne jest, aby maluch w trakcie stymulacji był wyspany, najedzony i przewinięty. I pamiętajmy, że zbyt dużo bodźców wcale nie przyspieszy rozwoju dziecka! Czyli wszystko z umiarem :)         

  • Pokazujemy dziecku karty z odległości nie większej niż 25 cm. Najlepiej przesuwać je przed oczami dziecka z góry na dół, z prawa do lewa przybliżając i oddalając. Ruchy nie mogą być szybkie i gwałtowne. W ten sposób ćwiczymy koncentrację, uwagę i wyrabiamy siłę mięśni oczu.

  • Zawieszamy plansze przy łóżeczku lub w wózku (zawsze z prawej lub lewej strony. Nigdy nad główką dziecka)

  • Opowiadamy maluchowi, co znajduje się na danym obrazku. Możemy też opowiadać krótkie historyjki ułożone z ilustrowanych planszy. Nie bójmy się tego. Nie musimy być od razu bajarzami. Dla dziecka liczy się samo mówienie do niego. To buduje więzi!

To oczywiście tylko kilka propozycji wykorzystanie kart kontrastowych. Ogranicza was tylko wyobraźnia, jak pisze psycholog dziecięcy Agnieszka Ostapczuk, która przygotowała książeczkę dla rodziców, dołączoną do każdego zestawu kart. Pisząc ten post korzystałam z wiedzy zawartej w tej niewielkiej broszurce.

Nie mogę się doczekać praktycznego testowania plansz kontrastowych, bo choć miałam już okazję przyglądać się takim zabawom, to jednak liczę na to, że przy małym M. będę mogła to robić częściej:)

Bardzo chętnie przeczytam o waszych wrażeniach z pracy z kartami lub książeczkami kontrastowymi. Może wymyśliłyście/liście jakieś swoje autorskie zabawy, którymi chcecie się pobawić? Piszcie:)
PS KARTY KONTRASTOWE NA SZNURECZKU MOŻECIE TAKŻE KUPIĆ W ZESTAWIE 3 MIESIĄCE +, NA KTÓRYCH ILUSTRACJE SĄ WZBOGACONE O DODATKOWE SZCZEGÓŁY.






1 komentarze:

  1. Fantastyczne :-) Przydałyby mi się w gabinecie logopedycznym ;-) :-)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz swój ślad