Herbata jest dobra na wszystko




Autor: Rafał Przybylok
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 320
Oprawa: twarda



Herbata. Najpopularniejszy napój na świecie? Myślę, że tak. Każdego dnia pijemy przeróżne herbaty, choć niewielu z nas zastanawia się pewnie nad jej historią, sposobem uprawy, czy przeróżnych właściwościach. Oczywiście są kraje, w których picie herbaty jest rytuałem, a każdą filiżankę wypija się z szacunkiem i niemal czcią. Dlaczego tak jest? Odpowiedz znajdziecie w książce, po której ja właśnie poczułam taki szacunek do herbaty, baczniej przyglądam się kolorowym torebkom w sklepach, czytam składy herbacianych mieszanek i próbuję nowych smaków. Czajnikowy.pl Rafała Przybyloka, to taka herbaciana biblia dla każdego, kto chce wiedzieć więcej o tym prastarym napoju.




Każdą stronę tej przepięknie wydanej książki czytałam z takim zainteresowaniem, jakbym miała w rękach trzymającą w napięciu powieść kryminalną. Grubaśna księga, pełna jest pięknych zdjęć, historii począwszy od karbonu do kolorowej bubble tea, tajemniczych legend, przepisów na ciekawe napoje herbaciane, a także sposobów na wykorzystanie różnych naparów do opanowania bałaganu w naszym domu i otoczeniu. Rafał Przybylok jest prawdziwym pasjonatem. Prowadzi zabrzańską herbaciarnię, popularyzuje kulturę herbacianą, pisze teksty i prowadzi programy na portalu czajnikowy.pl. Tę pasję czuć na każdej stronie książki i pewnie dlatego tak dobrze się ją czyta. Ten człowiek wie, o czym mówi i bardzo chce, aby i czytelnicy wiedzieli. Bo kubek dobrej herbaty może być lekarstwem na wszystko…





Kiedy ja sięgam pamięcią wstecz, widzę peerelowskie szklanki na szklanych spodeczkach z bursztynowym, mocnym i bardzo gorącym napojem, którym delektowali się (chyba) dorośli. Dzieciom słodzono ile wlezie i dawano od małego. Może dlatego odkąd sama parzę sobie herbatę nigdy jej nie słodzę? Nie wiem, jakiego gatunku była ta herbata, ale śmiem przypuszczać, że nie miało to wtedy takiego znaczenia. Liczyło się to, że w zasadzie tylko herbatą można było poczęstować gości, którzy wtedy nie musieli się zapowiadać. Tak, to dlatego na myśl o przesłodzonej herbatce sprzed kilkunastu lat uśmiecham się z rozrzewnieniem. Herbata oznaczała gości, długie rozmowy w rodzinno-koleżeńskim gronie i nikt tam wtedy się nie martwił, że nie ma pysznego ciasta na deser. Była herbata. Lek na wszystko. Kiedy bolał nas brzuch, mama zaparzała gorzką herbatę (pomagało!), Kiedy przychodziła do niej zafrasowana czymś koleżanka – również parzyła herbatę (pomagało!). Skądś się to musiało wziąć prawda?










Odpowiedź macie w książce. Herbata czarna pomaga w zatruciach, ułatwia trawienie ciężkich pokarmów. Dobrze działa na układ krwionośny i serce. Okłady z czarnej herbaty przynoszą ulgę w poparzeniach słonecznych, łagodzą objawy trądziku, a płukanka do włosów zwalcza łupież. To dopiero początek! Ale zanim przejdziecie do rozdziałów, w których autor przybliża bardzo dokładnie każdy rodzaj herbaty i jego właściwości, będziecie mieli niezwykłą przyjemność zagłębić się w historii herbaty, a zarazem historii ludzkości, którą herbaciany szlak tak pięknie zarysowuje. Drugi rozdział to już produkcja herbaty, która pierwotnie wywodzi się z Chin, ale obecnie hoduje się ją w wielu krajach na całym świecie.  To właśnie w Chinach, jak głosi legenda, żył cesarz Shennongu, który chodził po świecie i próbował różnych roślin. Był nieśmiertelny, dlatego nie bał się zatrucia. Każdą trującą roślinę musiał jednak odchorować leżąc i popijając przegotowaną wodę. Pewnego dnia zjadł taką roślinę i aby pozbyć się toksyn z organizmu, schronił się pod przypadkowym drzewem i gotował wodę. Drzewo to okazało się herbacianym, a listki, które na skutek podmuchu wpadły do gotującej się wody, dały przyjemny w smaku napar, który szybko postawił cesarza na nogi.  

Wiele tu takich legend, wiele innych smaczków związanych tym prastarym napojem. Rozdziały o bodowie herbaty, jej rodzajach, sposobach parzenia i wykorzystania do celów zdrowotnych i kosmetycznych, przeplatane są z opowieściami Rafała Przybyloka, które bardzo przypominają baśnie snute przy filiżance herbaty.

Polecam gorąco. Laikom, ale i tym, którzy na temat herbaty wiedzą już sporo.





6 komentarze:

  1. Z ogromną przyjemnością przeczytałam tę książkę, obejrzałam kilka filmów na kanale, i zawstydziłam się, że tak mało uwagi przywiązuję do tego, co mam w szafce kuchennej i w jak mało urozmaicony sposób podaję herbatę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. BiBi ja również. Choć smak dobrej herbaty, różniącej się od tej z marketu poczułam, kiedy mąż przywiózł prawdziwą, aromatyczną, angielską herbatę. Książka jest naprawdę pięknie wydana, a wiedza i pasja w niej zawarta z najwyższej półki.

      Usuń
  2. Właśnie zaparzyłam sobie filiżankę aromatycznej herbaty :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ach, idealna książka dla mnie! Herbatę kocham, parzę z namaszczeniem każdego dnia, wyszukuję różne gatunki, delektuję się... Na dolegliwości żołądkowe zawsze stosuję czarną herbatę, i też nie słodzę. Taaak, to może być to wspomnienie herbacianych ulepków z peerelowskich stołówek w szkole i na koloniach ;-) Ostatnio gościłam znajomą z USA - była pod wrażeniem ilości wypijanych u nas herbat. U nich rzadko kto ma w domu czajnik, bo z gorących napojów piją głównie kawę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paulina, to ja się do ciebie zgłaszam po radę. Chciałabym kupić dobrą białą herbatę, ale nie mam pojęcia jaką wybrać. Masz jakieś sprawdzone? Teraz delektuję się miętą z tatowego ogródka, bo w taki upał uwielbiam popijać ją wieczorami. W książce znalazłam kilka ciekawych przepisów na chłodzące napoje z herbaty i zamierzam je wypróbować. Dam znać:)
      PS Ja bardzo lubię te płytki w kuchni choć mają już sporo lat:)

      Usuń

Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz swój ślad