O książkach, które zawładnęły całym moim latem




Lato nieubłaganie się kończy, za nami pierwsze, bardzo wzruszające momenty w szkole, pora więc na wpis o książkach, które okazały się dla nas niezwykle ważne tego lata. Zacznę od siebie, ponieważ miałam tego lata swoje małe czytelnicze święto. Czy może być bowiem coś piękniejszego dla wielbicieli twórczości Tove Jansson, niż wydanie w jednym czasie aż dwóch upragnionych książek autorki, których wcześniej nie dane nam było oglądać i czytać? Mój apetyt na powieść dla dorosłych Lato oraz wierszowaną książeczkę dla dzieci Kto pocieszy Maciupka? wzrósł po przeczytaniu biografii Tove Jansson wydanej przez Marginesy w 2012 roku. Zacierałam więc ręce, kiedy Nasza Księgarnia ogłosiła, że wyda te dwie perełki.  Zachwyciły mnie obie. Nie wiem, która bardziej. Obie nostalgiczne, z oceanem, lasem, skałami i łódką w tle. Z obu wionie tajemnicą, trochę strachem i tym specyficznym klimatem, który znajduję jedynie u Tove.






 
Kto pocieszy Maciupka?
Tove Jansson
Nasza Księgarnia 2017
Przekład: Teresa Chłapowska


To zabawne, bo ta książka wydaj mi się bardzo „muminkowa”, natomiast wiem, że Tove starała się, żeby nie znalazł się w niej nawet najmniejszy Muminek. Autorka zakończyła komiksy o najbardziej znanych trollach, oswobodziła się z nich i zrobiła nową książkę obrazkową, w której na scenę wkroczyły postaci istniejące w świecie dookoła Muminków: Maciupek i Drobinka, Bufki i Filifionki, Paszczaki, Mimbla i Włóczykij, Too-tiki itd.






Wspaniałe dzieło obrazkowe z 1960 roku, w którym Tove króluje zarówno, jako pisarka, jak i malarkaJ. Opowiadanie pisane wierszem (w oryginale), oszczędne w słowach, a jednocześnie przesycone emocjami. Obrazy panoszą się na szerokich powierzchniach, są proste, czyste, z wyraźnie zarysowanymi białą kreską postaciami. To one grają tutaj główną rolę. Czasem oglądam je tylko bez czytania tekstu, innym razem zaś tylko czytam.








Oto Maciupek, maleńkie, bardzo samotne stworzonko, które w nocy zapala wszystkie lampy i chowa się pod kołdrą. Nie chce już dłużej tak się męczyć, dlatego pewnego mglistego poranka wyrusza w nieznane. Spotykał na swojej drodze przeróżne postaci, ale tak się wciąż chował, że był prawie niewidoczny. Doszedł w końcu nad brzeg oceanu, gdzie znalazł butelkę.


Tymczasem na czarnych falach oceanu
długo płynęła samotna butelka.
Aż wreszcie dopłynęła – bo tak miało być.
W butelce był list, w którym Drobinka, zapewne jeszcze mniejsza od Maciupka pisze, że boi się wycia Buki i czuje się samotna, kiedy nadchodzi zmierzch.


I wtedy w Maciupka wstępuje siła. Już nie jest najmniejszy. Tam, gdzieś daleko na pocieszenie czeka Drobinka. Maciupek staje się dzielny, a wszystko wokół jakby mniej straszne. Stworzonko już nie boi się rozmawiać z mijanymi Homkami, Filifionką i Olbrzymem. Mało tego! Maciupek ma nawet na tyle odwagi by ugryźć Bukę w ogon. Dopiero, kiedy staje twarzą w twarz z Drobinką, nie potrafi powiedzieć tego wszystkiego, co ma w sercu. Postanawia napisać to w liście, ale niestety nie udaje mu się. I tutaj czytelniczka angażuje czytelnika, czyli każdego z nas. Zachęca do pocieszenia Maciupka i napisania listu do Drobinki. Nie trzeba mieć znaczka. Wystarczy położyć list na przykład na krzaku różanym…

Ta wyjątkowa książeczka Tove mówi o przekraczaniu swoich granic, lęków, próbowaniu tego, co nowe, nieznane. O wyrażaniu siebie i odwadze, która sprawi, że wszystkie Maciupki tego świata przestaną być niewidzialne. Kto pocieszy Maciupka to także piękna historia o miłości.


Podejdź i powiedz dobry wieczór, a potem baw się razem z innymi.




LATO – TOVE JANSSON
Nasza Księgarnia 2017
Przekład: Zygmunt Łanowski



Po powieść Lato sięgnęłam w pewien upalny, ciężki wieczór tegorocznego lata. Nie mogłam trafić lepiej. Zabrałam się na pewną wyspę z uroczą, choć odbiegającą od stereotypu babcią, wnuczką i tatą. Powieść bez akcji, mięsista od letnich krajobrazów i uporządkowanej egzystencji wyspiarskiej rodziny. Pełny obraz życia i zataczanym przez nie kole. Nie można było zbudować do takiego temu lepszego tła. Suche lato, gdzieś tam. Wyspa i chatka, w której mieszkają bohaterowie. Akcji nie ma tu niemal żadnej, a jednak trudno oderwać się od tej lepkiej, dusznej atmosfery wyspy i wędrujących po niej babci i wnuczce. Ich stosunki są bardzo partnerskie, koleżeńskie. Dziewczynka ma sześć lat, ale babcia traktuje ją bardzo serio. Pozwala jej doświadczać wszystkiego. Wszak wyspy, według Tove są metaforą wolności. Człowiek czuje się jednocześnie otwarty i odizolowany na takiej przestrzeni.


Jesteśmy wyspiarzami, a każdy, kto tu przyjedzie, niech się trzyma z daleka – te słowa Tove włożyła do ust babci, ale myślę, że to jej własne. Wiemy, że autorka uwielbiała szkiery, całe życie marzyła o własnej wyspie, a swego czasu chciała nawet zostać latarnikiem.
W twórczości Tove Jansson wyspa staje się miejscem, gdzie człowiek szuka argumentów, odświeża je. Na niej dzieją się przygody, życie odnawia się i poddaje przemianie, jest obszarem, na którym można budować i tworzyć swoją własną rzeczywistość*


Lato to historia starej kobiety, bardzo małej dziewczynki i jej taty, którzy spędzają lato na jednej z wysp w Zatoce Fińskiej. Dwadzieścia dwa rozdziały są niemal jak osobne opowiadanka z oszczędnymi w słowach tytułami. Na stronach każdego z nich autorka przedstawia istotę lata. Traktują o wielu sprawach, mają różnych bohaterów, nawet takich z pogranicza baśni, czy starych opowieści, a jednak letni, wyspiarski porządek zawsze wychodzi na pierwszy plan.  Sztormy, łódka na potężnych falach, susza, dziki kot, którego dziewczynka kocha coraz bardziej, nowy ogród taty. Jest też Noc Świętojańska, której bohaterem jest tajemniczy Ericsson, pływający wśród wysp łodzią bez nazwy. Gdy ma na to ochotę rzuca na ląd małe podarki (łosoś, różany krzew). Jest podobny do dzikiego kota, który nawet jako przyjaciel nigdy nie będzie zbyt bliski.


Babka prawdopodobnie spełnia rolę matki dziewczynki, choć pozbawiona jest charakterystycznego dla niej strachu o własne pisklę. Jest szorstka, a jednocześnie to ona spacerując z dzieckiem po wyspie, pozwala jej czuć wszystko i doświadczać wszystkiego. Obie są dosyć mocno skupione na sobie, a jednocześnie ciągle gdzieś razem chodzą, zwiedzają, śmieją się. Życie i śmierć nie są tematem tabu, wynikają z prostych obserwacji natury. Tato jest gdzieś w tle, ciągle zajęty urządzaniem ogrodu i innymi bliżej nieokreślonymi czynnościami. Nie jest samolubny, nie zaniedbuje córki. Po prostu każdy porusza się na wyspie w kręgu własnych zajęć, które są tak oczywiste, że się o nich nie mówi, ani dla wywołania podziwu, ani sympatii. Zawsze jest to takie samo długie lato i wszystko rośnie dalej we własnym tempie.

Na wyspie jest miejsce na wszystko. Śmiech, płacz, złość, nienawiść, samotność. Wyspa uczy pokory wobec natury, a jednocześnie zaprasza tych, którzy znają etykietę poruszania się po niej i wszystkie rytuały jej mieszkańców.


Trudno mi pisać o książce, która zawładnęła całym moim latem i sprawiła, że mam nieodpartą chęć spakować plecak i popłynąć gdzieś tam, daleko przed siebie. Zasiąść przed drewnianą chatką i czekać na sztorm. Zaczytuję ciągle!


1 komentarze:

  1. Zdecydowanie musimy uzupełnić naszą domową biblioteczkę ;-) :-)

    OdpowiedzUsuń

Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz swój ślad