Mikołajek. Niczego się nie boję!







Na podstawie książek Gościnnego i Sempégo
Adaptacja: Emmanuelle Lepetit
Przekład: Magdalena Talar
Wydawnictwo: Znak Emotikon
Rok wydania: 2017


Z Mikołajkiem i jego bandą poznałam się, kiedy mój najmłodszy brat zapałał miłością do tej serii i przygody chłopaków czytaliśmy niemal każdego wieczora.  To były te wydania z biało-czarnymi rysunkami Sempégo, które do dziś darzę wielkim sentymentem.  Wydanie Nieznanych przygód Mikołajka oraz premiera filmu Mikołajek zbiegła się z pisaniem mojej pracy magisterskiej, której tematem miał być właśnie ten przemiły francuski chłopak i jego kumple.  To właśnie wtedy poznaliśmy się tak dobrze i obiecałam sobie, że jak tylko Tymek dorośnie (wtedy mieszkał jeszcze w moim brzuchu) będziemy razem zaczytywać książeczki Gościnnego.  W poszukiwaniu materiałów do pracy pomagała mi koleżanka mieszkające we Francji, która tłumaczyła mi wszystkie francuskojęzyczne teksty o Mikołajku i dostarczała bardzo ciekawych informacji. Niestety z różnych powodów temat zmieniono mi temat pracy, ale za to wielka sympatia do Mikołajka pozostała do dziś. Zgodnie z moimi przypuszczeniami, Tymek również polubił chłopaków (mama, oni TAK fajnie rozrabiają!!). Oczywiście, gdy tylko zaczęto emitować serial animowany, musieliśmy koniecznie czytać książeczki z takimi właśnie ilustracjami. Ja oczywiście wolę kreskę Sempégo, dlatego czytamy i jedne i drugie wydania.  Lubię te małe książeczki, z dużą czcionką, ponieważ T.  świetnie ćwiczy na nich samodzielne czytanie. Duża ilość ilustracji jest dla niego świetnym odpoczynkiem podczas lektury.


W łapki wpadła nam właśnie najnowsza książeczka z serii: Mikołajek. Niczego się nie boję. W tomie znajdziecie cztery zabawne opowiadanka, których tematem przewodnim jest strach.  Tak, tak. Ten strach, który ma wielkie oczy i który zwykle dopada dzieci w ciemnym pokoju, u lekarza, czy nocą, kiedy śpią pod gołym niebem. Można też odczuwać strach przed tym, co powiedzą lub pomyślą o nas inni. A! I co najważniejsze, Mikołajek całkiem nieświadomie udowadnia nam, że ten cały strach dotyczy również dorosłych!




Bawiliśmy się wyśmienicie z Tymkiem, aż jego tata zaglądał wieczorami do pokoju i patrzył na nas podejrzliwie.  A Tymek wtedy szeptał mi na ucho (mama, kupimy tacie zielone buty hihihi? Ci, którzy czytali, wiedzą, o co chodzi prawda?). Przyznam szczerze, że ciężko czytać tę książkę na dobranoc, bo ciągłe wybuchy śmiechu nie skłaniają nas raczej do snu. Ale słuchajcie! Pod płaszczykiem śmiechu mamy tu świetną terapię antystrachową. Dziecko może się swobodnie przyznać do lęków, które odczuwa, a o których wcześniej nie chciało mówić. Skoro nawet taki Mikołajek czasem też się boi, a nawet zdarza mu się wstydzić przed kolegami i drżeć na samą myśl o szczepionce.






To kolejna książeczka o Mikołajku, która pokazuje ponadczasowość tej serii. Mikołajka czytała moja mama z moim bratem, ja z moim bratem, a teraz ja ze swoim synem. Wszyscy bawią się świetnie, a co najważniejsze rozumieją wszystko niezależnie od pokolenia. Oczywiście ktoś tam mógłby się doczepić, że tato Mikołajka ciągle siedzi z gazetą w fotelu, a mama króluje w kuchni, ale po co, skoro to właśnie wtedy dzieją się najśmieszniejsze rzeczy.

A wy? Również od pokoleń czytacie Mikołajka w waszych rodzinach?




http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,68229,Mikolajek-Niczego-sie-nie-boje


6 komentarze:

  1. Jeden z ulubionych bohaterów mojego dzieciństwa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w dzieciństwie nie znałam Mikołajka, ale dzięki temu, że mam dużo młodszego brata, to jeszcze zdążyłam się nim nacieszyć. Teraz czytam do woli z synem :)

      Usuń
  2. Córcia bardzo lubi Mikołajka, więc tego też na pewno przeczyta!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I nie wątpię, że będziecie się dobrze bawić :)

      Usuń
  3. Też pokochałam Mikołajka dzięki mojemu bratu. :) Mikołajek jest świetny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihihihi, bo fajnie być dużo starszą siostrą prawda?

      Usuń

Będzie mi bardzo miło jeśli zostawisz swój ślad