Dołącz do mnie

Julia Orzech
  • Kategorie na blogu
  • Kontakt
    • O mnie
    • Kontakt
    • Współpraca
  • Mama
    • Książki parentingowe
    • Mama poleca
    • Kulinarnie
    • DIY
    • Wywody Matki Polki
  • Kobieta
    • Styl życia
    • Książki dla dorosłych
    • Poza macierzyństwem
    • Cykl: pisz pięknie
    • Mój czas
  • Dziecko
    • Literatura dziecięca
    • Mądre zabawki
    • Tymkowe wywody
    • Styl życia dziecka
Home Archive for 2018



Autor: Agnieszka Łubkowska
Ilustracje: Joanna Kłos
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 140
Oprawa: twarda


Nauka liczenia to książka dla dzieci z trudnościami w uczeniu się matematyki, z problemami z liczeniem i rozumowaniem matematycznym oraz z dyskalkulią (zaburzenie zdolności wykonywania działań arytmetycznych). Ale jest też świetną propozycją dla dzieci, które z matematyką nie mają problemów, wręcz przeciwnie, bardzo ją lubią i chętnie wykonują ćwiczenia utrwalające. Tak jest w naszym przypadku. T. jest ścisłowcem i z matematyką nie ma żadnych problemów. Lubi robić przeróżne obliczenia, ale trochę miga się od odejmowania, za którym nie przepada. Książką Agnieszki Łubkowskiej zmotywowałam go jednak do dodawania, odejmowania, mnożenia i dzielenia. Ale po kolei.




Nauka liczenia podzielona jest na pięć części: dodawanie, odejmowanie, mnożenie, dzielenie i różności matematyczne, w których dziecko oswaja się z ułamkami, odczytywaniem godziny na zegarze, a także szacowaniem długości, szerokości, wielkości itd. Każdy dział zawiera wskazówki dla rodziców, a także ćwiczenia dla dzieci. I na tych ćwiczenia chciałabym się zatrzymać na dłużej, bo to one zrobiły furorę u nas w domu.  Nie dość, że bardzo zróżnicowane, to jeszcze wykorzystują proste rekwizyty, które każdy z nas ma w domu, a jeśli nie to mamy świetny pretekst żeby wyjść z dzieckiem na spacer i nazbierać potrzebne kamyki czy kasztany. Ulubioną zabawą Tymka stało się rzucanie kilku kostek, zapamiętywaniu kropek i liczeniu ich w pamięci. Taką metodę z powodzeniem też stosuje pani w szkole. Dzieci grają chętnie, rywalizują i chyba same nie zdają sobie sprawy z tego, że po prostu się ucząJ. A już największą furorę zrobiło sudoku, w którym T. nabrał wprawy trenując do konkursu.










My w domu korzystamy z działów poświęconych mnożeniu i dzieleniu. Pamiętam, że w dzieciństwie trochę kłopotów sprawiło mi dzielenie, zanim w końcu załapałam, o co w tym chodzi. Tym bardziej się cieszę, że w nasze ręce trafiła książka Agnieszki Łubkowskiej, bo tak obrazowego i prostego tłumaczenia chyba nie widziałamJPstryk i nauczone! Teraz tylko pozostało nam korzystać z ćwiczeń utrwalających. No i oglądać te wszystkie cudowne ilustracje Joanny Kłos, której kreskę pokochaliśmy oczywiście dzięki Puciowi.




Wartościowa pozycja. Mogą z niej korzystać rodzice dzieci z trudnościami matematycznymi, ale również nauczyciele i terapeuci. Dla nich autorka zamieściła na początku wiele wskazówek, jak pomagać takiemu dziecku, a czego absolutnie się wystrzegać. Dzięki zróżnicowanym pod względem trudności ćwiczeniom, można pracować z dziećmi w różnym wieku. Polecam!









Autor: A.A. Milne
Ilustracje: Ernest H. Shepard
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 296
Oprawa: twarda

 Nie lubiłam Kubusia Puchatka. W dzieciństwie. Denerwował mnie. Podczas lektury miałam ochotę krzyczeć, kiedy robił te wszystkie głupie rzeczy. Przeczytałam oczywiście w całości, ale książka przez wiele lat kurzyła się na półce i nie miałam zamiaru do niej wracać. A potem przyszedł boom na disnejowską wersję Kubusia Puchatka, którą uwielbiał mój mały wtedy brat i postanowiłam odnaleźć moją książkę A.A. Milne’a, żeby młody poznał oryginał.  Coś tam wtedy między nami zaiskrzyło, bo bez problemu przebrnęliśmy przez obie części. No i już wtedy bardzo polubiliśmy się z Kłapouchym.

Kiedy jednak zobaczyłam najnowsze, kolekcjonerskie wydanie Kubusia Puchatka i Chatki Puchatka z oryginalnymi ilustracjami Ernesta H. Sheparda coś we mnie drgnęło. Najpierw długo oglądałam ilustracje, z sentymentem wspominając dziecięce czytanie i śmiałam się pod nosem na myśl o małej złośnicy, którą tak wkurzał ten niesforny miś. A potem połknęłam tę pokaźną książkę w dwa wieczory i omal nie popłakałam się ze wzruszenia. I wszystko stało się jasne i każdy pluszak mojego syna znowu kryje w sobie tajemnicę i nawet mały rozumek Kubusia już mnie tak nie irytuje. Teraz siedzimy wieczorami pod kocem z T. i niespiesznie delektujemy się lekturą. I wiecie co? Pękam ze śmiechu na widok westchnień zniecierpliwienia, które wydaje z siebie mój syn po kolejnych ekscesach niedźwiadka. Jestem jednak spokojna. Widzę, że się polubili. Nie mogło być inaczej. Wszak taki jeden pluszowy miś Karolek zajmuje zaszczytne miejsce w łóżku T.





Jeśli nie macie jeszcze w swojej biblioteczce książek o Kubusiu, polecam serdecznie właśnie to wydanie. W jednym tomie, z ilustracjami Ernesta H. Sheparda, które dla mnie mają wielką wartość sentymentalną i żadna (choć udana) grafika Disneya nie jest w stanie z nimi wygrać. Doskonały papier, staranne wydanie, mapki Stumilowego Lasu, sylwetki autorów i znakomite ilustracje warte są swojej ceny.







A.A. Milne kupił swojemu synowi na pierwsze urodziny pluszowego misia, który stał się pierwowzorem bohatera książkowego. Pewnie wszystko zaczęło się od słów: „Tato, opowiedz mi jakąś historię…”. Tak właśnie powstał Stumilowy Las  i jego pluszowi mieszkańcy, którymi opiekował się Krzyś. Miś o bardzo małym rozumku, strachliwy Prosiaczek, Kłapouchy– filozof, nerwowy Królik, sowa, która wie lub nie wie, Kangurzyca i Tygrysek (którego poznajemy w drugiej części). Bardzo ciepła (choć bez cienia lukru) opowieść o przyjaźni, zrozumieniu, bezinteresowności i zwykłej, codziennej troski o bliskich. To również pochwała dziecięcej zabawy, zgoda na posiadanie wyobrażonego świata, do którego wstęp mają tylko dzieci. Pluszowi przyjaciele, których dzieci każą traktować jak zwykłych członków rodziny zwykle nas niepokoją, często okrutnie ucinamy te przyjaźnie, robiąc ogromną krzywdę dziecku. Dlatego czytajmy Kubusia Puchatka, przypominajmy sobie o tym, co najważniejsze, tak jak dorosły Krzyś w nowej kinowej produkcji. Niech nasze dzieci jak najdłużej mają swój Stumilowy Las.

I poszli, trzymając się za ręce. I dokądkolwiek pójdą i cokolwiek im się zdarzy po drodze, mały chłopczyk i jego Miś będą zawsze bawić się wesoło ze sobą w tym Zaczarowanym Miejscu na skraju Lasu.*


A nasze pożegnanie, o którym mówiłem, nie jest, naturalnie, prawdziwe, bo Las zawsze będzie stał na swoim miejscu i każdy, kto lubi puchate misie, może do niego trafić i spotkać w nim wszystkich dobrych znajomych z tej i z tamtej książki.**

*A.A. Milne, Kubuś Puchatek. Chatka Puchatka, Nasza Księgarnia, Warszawa 2018, s. 293.
** A.A. Milne, Kubuś Puchatek. Chatka Puchatka, Nasza Księgarnia, Warszawa 2018, s.150.



Autor: Marta Guzowska
Ilustracje: Agata Raczyńska
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydanie: 2018
Liczba stron: 176
Oprawa: miękka
Kategoria wiekowa: 6-10


Czekaliśmy na kolejną książkę z serii Detektywi z tajemniczej 5 Marty Guzowskiej. Tymek podekscytowany i trochę przestraszony zapowiedzią obecności wampira, ja z nadzieją, że tym razem kryminał dla dzieci okaże się dużo bardziej ekscytujący i nie znajdę tam nużących podsumowań, które tak irytowały mnie w Zagadce zaginionej kamei, o której pisałam tutaj.

Piotrek, jego siostra Jaga i koleżanka Anka wspólnie rozwiązali już zagadkę zaginionej kamei babci. Tym razem przyszła kolej na coś nieco bardziej ekscytującego. Dlaczego nie wampir? Ale spokojnie. Wampir nie jest tym okropnym, bladym mężczyzną z wystającymi kłami…, ale „obiektem” badawczym, którego szczątki odkrył wujek Piotrka i Jagi, który jest archeologiem.  Dzieciaki czują nosem przygodę, gdyż wujek zgodził się zabrać je na tygodniowe wakacje na wykopaliska. 




Na rozwój wydarzeń nie trzeba długo czekać. Młodzi wymykają się nocą na ekscytujący spacer po cmentarzu, podczas którego natkną się na tajemnicze osoby. A może to wampir wstał z grobu i grasuje po okolicy? Dzieciaki najedzą się tej nocy strachu i to nie tylko z powodu nieproszonych gości. Piotrek skręca kostkę, a do tego okazuje się, że ktoś ukradł „kawałek” wampira.

Dzieciaki od razu zabierają się do pracy, a wraz z nimi oczywiście czytelnik, ponieważ Marta Guzowska znowu pozwala mu poczuć się jak prawdziwy Sherlock Holmes. Po każdym rozdziale trzeba trochę pogłówkować, podsumować podjęte kroki i rozwikłać kolejny kawałek układanki. Podejrzanych jest wielu i dzieciaki muszę przeprowadzić poważne śledztwo.




Niestety (dla mnie i mojego syna) w książce nadal znajdują się nudnawe podsumowania dotychczasowych postępów dochodzenia. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie pojawiały się tak często.  Rozumiem, że książka skierowana jest do dzieci, ale i dla nich takie ciągłe powtarzanie jest po prostu irytujące.  Zastrzeżenia mam również, co do samej zagadki. Trochę to wszystko naciągane i mało ekscytujące. Ciągle czekaliśmy z T., aż akcja stanie się wciągająca, że troszkę będziemy się obawiać tytułowego wampira, ale nie doczekaliśmy się. Niestety. Bardzo żałuję, bo szukamy polskiej powieści dla dzieci, która przyćmi nieco Maję i Lassego. Liczyliśmy, że urzekną nas Detektywi z tajemniczej 5, ale niestety tak się nie stało. Owszem postaci wykreowane przez Martę Guzowską da się polubić. Szczególny urok osobisty ma mała Jaga, która jest naszą ulubioną bohaterką tej serii. Natomiast niemal całkowity brak akcji, trochę naciągana zagadka, słabo rozwinięte wątki poboczne sprawiły, że książka po prostu przeszła u nas bez większego echa.  Nie poddajemy się jednak tak łatwo i jeśli pojawi się kolejna powieść, na pewno przeczytamy :)








Nazbierało nam się w ostatnich tygodniach mnóstwo ciekawych książek do pokazania. Nie miałam czasu pisać, dlatego stos jest potężny. Mam nadzieję, że uda mi się szybciutko nadrobić zaległości, bo warto pokazać takie perełki na blogu.

Na początek biorę na tapetę kilka kartonówek, które podbiły nasze serca. Tak wiem, mówi to matka i syn lat 8. Nic nie poradzę na to, że mamy wielką słabość do picturebooków.  T. czyta teraz samodzielnie minimum 15 minut dziennie (taka umowa dzieci z panią w szkole), dlatego wieczorami przed zaśnięciem sięgamy już tylko po kartonówki lub też po pewne genialne labirynty, o których napiszę w kolejnym poście.

Zaczynam od naszego największego hitu Krasnoludki. Fakty, mity, głupoty Macieja Szymanowicza.
Autor doskonale nam znany przede wszystkim dzięki Rokowi w krainie czarów, ale ilustracje M. Szymanowicza T. ma również w swoim podręczniku do języka polskiego.  Jednak to właśnie Krasnoludki sprawiły, że stanie się kolejnym ulubionym ilustratorem mojego syna.





Pomysł na książkę świetny. To takie kompendium wiedzy o krasnoludkach (ponad 465 sztuk). Kiedy już wszystko obejrzycie i przeczytacie, to posiądziecie tajemną wiedzę, która rozjaśni wszystko. Zawsze mnie zastanawiało, dlaczego nigdy nikt nie widuje krasnoludków, choć wiadomo, że istnieją. A tu masz! Odpowiedź jest prosta. Krasnoludki posiadają specjalny zmysł. Który wyczuwa promienie wzrokowe. Dzięki temu z łatwością umykają przed naszym ciekawskim spojrzeniem. A jeśli już komuś uda się zobaczyć krasnoludka, ten szybko liże specjalny grzybek – znikomorek i natychmiast znika.






Przeglądając tę książkę mamy okazję uczestniczyć w olimpiadzie krasnoludkowej i przyjrzeć się intrygującym konkurencjom, takim jak zasypianie na czas, wyścigi w miodzie (krasnoludkom najtrudniej powstrzymać się tu od podjadania), mistrzostwa w chowanego, podskoki wzwyż na galarecie itd. Wielką przygodą będzie podróż w kosmos, gdzie na Wielkim Grzybie mieszkają kosmoludki.



Najlepsze są jednak rozkładówki, które wyjaśniają pewne rzeczy i zjawiska, które zawdzięczamy krasnoludkom. Bo nie wiem czy wiecie, ale odpadanie guzików, "zniknięte" cukierki, dziury w serze i zagubione przedmioty to wszystko sprawka krasnoludów. Tak, tak, te małe dowcipnisie są wszędzie. M. Szymanowicz przedstawia całą ich plejadę. Są krasnoludki poranne (te od klejących oczu), bajkowe (wszyscy je znamy), leśne (naszym marzeniem jest znaleźć takiego), doniczkowe, domowe (uważajcie przy odkurzaniu) i wiele innych. A jeśli macie w domu szufladę, w której znajduje się dosłownie wszystko, to możecie być pewnie, że macie u siebie tych małych lokatorów.

O krasnoludkach w literaturze dziecięcej i nie tylko było już sporo, ale chyba nie w ten sposób i nie z takim humorem. Komentarze, które autor wkłada w usta swoich krasnoludków są tak śmieszne, a jednocześnie tak pomysłowe, że ciągle jestem pełna podziwu. Panie Autorze, jak pan wpada na takie pomysły? Spróbuję wrzucić tu kilka zdjęć z najlepszymi według nas tekścikami, żebyście mieli przedsmak.

Książkę polecamy dla małych i dużych. Wiadomo karto nówka nada się dla maluchów, za to treść i żarty rozłożą na łopatki szkolniaka i dorosłych, którzy nigdy nie przestaną wierzyć w krasnoludki.

Picture booków Naszej Księgarni Rok w… chyba już nikomu nie trzeba przedstawiać. Niemal kultowa seria cieszy się ogromną popularnością wśród małych i dużych. Każda kolejna część jest zawsze wyczekiwana w naszym domu z utęsknieniem i dreszczykiem emocji. Tm razem za sprawą Joli Richter-Magnuszewskiej spędzimy cały Rok na targu. A na targu jak wiecie zawsze dużo się dzieje, niemal o każdej porze roku. Zmieniają się kolory, zapachy i smaki. Słuchać ciągły gwar, głosy targujących i zachwalających swoje produkty.




Na targu u Joli Richter-Magnuszewskiej zmienia się wszystko oprócz ludzi przychodzących na targ. Czytelnik podpatrujący to wszystko z perspektywy fotela może dojść do wniosków, że społeczność na targu jest jak jedna wielka rodzina. Wszyscy się znają, lubię mniej lub bardziej, pomagają sobie (w końcu nawet komiczny Janusz zmienia się na lepsze) nie tylko w pracy.






 Dwanaście rozkładówek pokazuje tętniący życiem targ, a także odbywające się na nim święta (Dzień Dziecka, Dzień Kota). Ludzie przychodzą tam na zakupy, porozmawiać ze znajomymi, czy po prostu pooddychać tą atmosferą. Wszyscy mieszkańcy Dobroszyc, zarówno dorośli, jak i dzieci oraz liczne zwierzęta czują się na targu jak u siebie w domu. Nie dość, że można tam dostać najlepsze lokalne produkty, to jeszcze zjeść pyszne wegetariańskie potrawy od Dyniowego Barona, a na deser zawitać u Państwa Słodziutkich. I nie ma strachu, że ktoś się przeje, bo na pogotowiu zawsze czeka Zielarka Skrzatula. Po uczcie dla ciała warto zajrzeć do Agnieszki i Willego na warsztaty ceramiczne i przynieść do domu własnoręcznie zrobiony kubek. Tyle się dzieje na targu, że trudno zamknąć książkę. Chciałabym mieć taki blisko domu.

Rok na targu tradycyjnie posiada dwie dodatkowe rozkładówki. Na jednej znajdziecie wszystkich bohaterów, a na drugiej zabawy interaktywne. Podczas oglądania trzeba również odnaleźć kilka rzeczy, a czasem policzyć. My już od ciągłego oglądania czujemy się na targu Joli Richter-Magnuszewskiej jak w domu. Działa atmosfera, postaci i wszystkie ilustracje autorki, które już dobrze znamy ze Świerszczyka. Idealna książka na długie jesienne wieczory z dzieckiem.

Na koniec zostawiłam sobie kolejną odsłonę talentu Ewy i Pawła Pawlaków. Pisałam już kiedyś o Małym atlasie ptaków, a dziś trzymam w rękach Mały atlas motyli. Jak zwykle oczu nie możemy oderwać od tych pięknych, jedynych w swoim rodzaju ilustracji. Ten kolejny ogrodowy pamiętnik pełen jest kolaży z tkanin, fotografii, akwareli i rysunków dziecięcych (córka Hania). Trudno nam skupić się na tekście, ale i ten jest bardzo wartościowy. Przybliża ponad dwadzieścia gatunków motyli dziennych i nocnych. Jest bardzo przystępny dla kilkulatka i może stanowić wspaniały początek motylowej przygody dla małego przyrodnika. Z racji przyrodniczych zainteresowań T., mamy już w domu jedną książkę o motylach, ale ku naszemu zaskoczeniu w Małym atlasie motyli znaleźliśmy nieznane nam osobniki. Nie wiedzieliśmy o istnieniu rusałki ceika oraz piórolotki, której misterny koronkowy kolaż po prostu skradł moje serce. Szkoda, że aura za oknem nie pozwala już obserwować motyli na łonie przyrody. Musimy poczekać do wiosny. Z takim jednak atlasem, to będzie bardzo przyjemne czekanie. Mój syn skrycie marzy o tym, aby Ewa i Paweł Pawlakowie stworzyli taki atlas o owadach (tak, przez tyle lat mu nie przeszło). Może odważymy się napisać list w tej sprawie?














Właśnie tego typu książki uważam za najbardziej wartościowe. Nie dość, że są wytrzymałe i odporne na niezgrabne rączki maluchów, to jeszcze mogą z nich korzystać starsze pociechy. Jedne oglądają, drugie oglądają i dowiadują się niesamowitych rzeczy o otaczającej nas przyrodzie. Czego chcieć więcej?

W najbliższym czasie pokażę wam jeszcze jednego picturebooka, którego sama jestem bardzo ciekawa, bo czekam dopiero na przesyłkę:)








Autor: Tove Jansson
Tłumaczenie: Halina Thylwe
Wydawnictwo: Nasza KSięgarnia
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 240
Oprawa: broszurowa



Tove Jansson zauroczyła mnie Muminkami w dzieciństwie. Zachwyt trwa do dziś, choć teraz jestem skłonna stwierdzić, że seria o tajemniczych trollach jeszcze bardziej przemawia do dorosłego czytelnika. Tyle nowych rzeczy odnajduję w każdej książeczce czytanej z T., że co chwilę biegam po ołówek i karteczki. Sama dla siebie połykam również „dorosłe” książki Tove Jansson. W zeszłoroczne wakacje czytałam Lato, po którym zaraz zamówiłam Córkę rzeźbiarza, a teraz trzymam w rękach Uczciwą oszustkę. To zdecydowanie najbardziej zaskakująca książka autorki, jaką miałam okazję przeczytać. 

Klimat jak najbardziej w stylu autorki. Małe miasteczko Västerby, w którym od miesięcy sypie śnieg i gdzie trudno odróżnić dzień od nocy bardzo przypominają mi dolinę Muminków. Jednak mieszkańcy wioski są zbyt spokojni, zbyt prości żeby uwierzyć, iż w końcu coś w tej śnieżnej ciszy nie pęknie, jak lód na morzu…


Nad sklepem, w którym zaopatruje się całe miasteczko, mieszka wraz z bratem Katri Kling. Jest bardzo specyficzna. Pewna siebie, bystra, mająca bzika na punkcie liczenia kobieta, która zawsze mówi to, co myśli. Mieszkańcy boją się jej, czują niepokój spoglądając w jej żółte oczy, a jednak mają do niej szacunek i często przychodzą po radę.  Katri z nikim się nie przyjaźni. Nie lubi ludzi. Spędza czas tylko z bratem Matsem, którego wychowuje odkąd skończył sześć lat. Katri ma też żółtookiego psa, z którym łączą ją specyficzne stosunki. Oboje się nie lubią, ale szanują i tolerują. Pies nie ma nawet imienia.






Katri lubi pieniądze. Uważa, że one nie śmierdzą, a ludzie owszem. Chce zdobyć dużą sumę, żeby pomóc bratu spełnić marzenie. Nie myśli jednak o podjęciu normalnej pracy, otworzeniu własnego biznesu.  Wręcz odwrotnie, składa wymówienie w sklepiku na dole, gdzie do tej pory pracowała.

Ja, Katri Kling, często rozmyślam nocami. Jak na taką późną porę, moje myśli są niezwykle rzeczowe. Przeważnie myślę o pieniądzach, żeby szybko, sprytnie i uczciwie zdobyć na tyle pieniędzy, żebym już nie musiała o nich więcej myśleć. Potem je zwrócę. (s.13)

Co robi? Zaczyna interesować się Anną Aemelin, bogatą staruszką, ilustratorką książek dla dzieci, która samotnie zamieszkuje willę pod lasem. Katri ma plan. Wydaje jej się, że łatwo zmanipuluje podstarzałą Annę:

Tam mieszka. Mats i ja też tam zamieszkamy. Ale muszę poczekać. Muszę się dobrze zastanowić, zanim przyznam Annie Aemelin ważne miejsce w moim życiu. (s.17)

 Zdobywa jej zaufanie, oferując, a raczej narzucając swoją opiekę, zarówno jeśli chodzi o dom, jak i finanse. Anna prowadzi bardzo nieuporządkowaną korespondencję ze swoimi młodymi czytelnikami (czyżby wątek autobiograficzny?), co niezwykle złości Katri. Kobieta i tu postanawia wcisnąć swoje trzy grosze, ale tym razem posuwa się za daleko. Anna zaczyna okazywać dobrze wcześniej skrywaną irytację i niepokój. Kobiety walczą ze sobą. Trafił swój na swego. Katri nie doceniła przeciwnika. Miała Annę za nieszkodliwą, dziwaczkę rysującą charakterystyczne króliki dla dzieci. Królik tymczasem okazał się być godnym przeciwnikiem dla żółtookiego wilczura.

Wszystko w tej powieści drażni czytelnika. Królicza, nieco histeryczna Anna, która żyje w bańce mydlanej, Katri, tak szczera do bólu, oschła i wzbudzająca niechęć, sklepikarz oszukujący swoich klientów, dzieci biegające po śniegu i przezywające Katri i jej brata. Tove Jansson wzbudza niepokój. Każe po stokroć zastanowić się nad ludzką egzystencją, której sens obnaża bezwstydnie…

Nie wiemy, jak zakończy się walka między dwoma kobietami, bo ona ciągle trwa. Która z nich jest tytułową „uczciwą oszustką”? Mam wrażenie, że ta sprawa jest nie do rozstrzygnięcia. Obie mają niszczący wpływ na siebie i trudno orzec, którą bohaterkę umieściła w tytule Tove.  Może zresztą nie ma to takiego znaczenia? Ważna jest symbolika i to nieznośne uczucie niesmaku i niepokoju, z którym pozostawia autorka. Już sami nie wiemy, co i kto robi dobrze. Nasze początkowe osądy nijak się mają do tego, z czym zostajemy po przeczytaniu książki.  

Jako ciekawska czytelniczka doszukuję się w tej powieści, której pisanie zajęło Tove kilka lat i nie było łatwe, wątków autobiograficznych. Czy nie może być tak, że skoro walka między dwoma bohaterkami jest nie do rozstrzygnięcia, raz jednak staje się oszustką, by za chwilę zamienić się rolami z drugą, to prawda jest taka, że Katri i Anna to jedna i ta sama osoba? Powieść odbieram bardzo symbolicznie, może więc autorka pokazuje nam ludzką egzystencję, która jest ciągłą walką między króliczkiem a wilczurem? Wszak każdy z nas ma różne oblicza, w zależności od okoliczności, jakie napotkamy na swojej drodze… A jeśli Anna to Tove i Katri to Tove? Autorka była zasypywana listami od czytelników. Pewnie bywała tym przytłoczona (o czym wspomina w biografii pisarki Boel Westin)...

Polecam waszej uwadze Uczciwą oszustkę, która wydana została w 1982 roku. W Polsce ukazała się po raz pierwszy w 2013 roku. Ja trzymam w rękach wydanie Naszej Księgarni z 2018 roku. To już kolejna powieść dla dorosłych Tove Jansson, którą wydawnictwo zdecydowało się wznowić, z czego bardzo się cieszę. Marzę o wszystkich książkach autorki na półce:)









Subskrybuj: Posty ( Atom )

Julia Orzech

Julia Orzech

Szukaj w tym blogu

Dołącz do mnie

juliaorzech.blogspot.com - blog książkowy

Biorę udział w projekcie Dzikiej Jabłoni "Przygody z książką"

Biorę udział w projekcie Dzikiej Jabłoni "Przygody z książką"

Obserwatorzy

Archiwum bloga

  • ►  2021 (5)
    • ►  marca (2)
    • ►  lutego (1)
    • ►  stycznia (2)
  • ►  2020 (1)
    • ►  lipca (1)
  • ▼  2018 (27)
    • ▼  listopada (2)
      • Nauka liczenia - Agnieszka Łubkowska
      • Nie lubiłam Kubusia Puchatka!
    • ►  października (2)
      • Zagadka grobu wampira nie wyssała z nas krwi
      • Kartonówki dla małych i dużych
    • ►  sierpnia (3)
      • Uczciwa oszustka - Tove Jansson
    • ►  czerwca (5)
    • ►  maja (1)
    • ►  kwietnia (6)
    • ►  marca (2)
    • ►  lutego (2)
    • ►  stycznia (4)
  • ►  2017 (65)
    • ►  grudnia (2)
    • ►  listopada (5)
    • ►  października (6)
    • ►  września (2)
    • ►  sierpnia (4)
    • ►  lipca (4)
    • ►  czerwca (3)
    • ►  maja (8)
    • ►  kwietnia (5)
    • ►  marca (7)
    • ►  lutego (10)
    • ►  stycznia (9)
  • ►  2016 (62)
    • ►  grudnia (1)
    • ►  listopada (4)
    • ►  października (1)
    • ►  września (11)
    • ►  sierpnia (3)
    • ►  lipca (7)
    • ►  czerwca (2)
    • ►  maja (6)
    • ►  kwietnia (8)
    • ►  marca (6)
    • ►  lutego (9)
    • ►  stycznia (4)
  • ►  2015 (64)
    • ►  grudnia (10)
    • ►  listopada (11)
    • ►  października (7)
    • ►  września (6)
    • ►  sierpnia (4)
    • ►  lipca (2)
    • ►  czerwca (5)
    • ►  maja (8)
    • ►  kwietnia (4)
    • ►  marca (3)
    • ►  lutego (3)
    • ►  stycznia (1)
  • ►  2014 (68)
    • ►  października (7)
    • ►  września (3)
    • ►  sierpnia (5)
    • ►  lipca (3)
    • ►  czerwca (4)
    • ►  maja (12)
    • ►  kwietnia (8)
    • ►  marca (10)
    • ►  lutego (13)
    • ►  stycznia (3)
  • ►  2013 (105)
    • ►  grudnia (13)
    • ►  listopada (12)
    • ►  października (8)
    • ►  września (6)
    • ►  sierpnia (4)
    • ►  lipca (3)
    • ►  czerwca (3)
    • ►  maja (11)
    • ►  kwietnia (9)
    • ►  marca (9)
    • ►  lutego (14)
    • ►  stycznia (13)
  • ►  2012 (147)
    • ►  grudnia (13)
    • ►  listopada (15)
    • ►  października (15)
    • ►  września (15)
    • ►  sierpnia (14)
    • ►  lipca (12)
    • ►  czerwca (8)
    • ►  maja (16)
    • ►  kwietnia (14)
    • ►  marca (9)
    • ►  lutego (16)
Julia Orzech. Obsługiwane przez usługę Blogger.

Ostatnie wpisy

  • Nauka liczenia - Agnieszka Łubkowska
    Autor: Agnieszka Łubkowska Ilustracje: Joanna Kłos Wydawnictwo: Nasza Księgarnia Rok wydania: 2018 Liczba stron: 140 Oprawa: t...
  • Pierwsze urodziny mojego bloga!
    Wczoraj minął rok odkąd dodałam pierwszy wpis na blogu. Pamiętam jak długo wahałam się przed jego założeniem.  Bałam się, że zostanę ...
  • Moje odkrycie roku, czyli produkty od RADOŚĆ PISANIA
     Jesień w pełni, coraz ciemniej, zimniej. Dla mnie to zawsze czas, kiedy znacznie częściej siadam pod kocem z książką i dużo wi...
  • Chwalę się:)
    Zanim zamieszczę nową recenzję, pachnącą czekoladą, chciałabym się Wam pochwalić zawartością paczki, którą otrzymałam kilka dni temu od ...
  • Fanbook - kwiecień-maj 2014
    W zeszłym miesiącu dopadły mnie słuchy w sieci, że na rynku pojawiło się nowe pismo o książkach. Ponoć cud, miód i malina, bo tanie (...
  • Pierwszy stosik w tym roku
    Witajcie Kochani, rzadko zamieszczam zdjęcia stosików, choć nie wynika to z mojego stosunku do takiego działania. Zwykle brak mi na to czasu...
  • PROWINCJA PEŁNA SMAKÓW - K. Enerlich
    Autor: Katarzyna Enerlich Tytuł: Prowincja pełna smaków Wydawnictwo: MG Data premiery: 6 marca 2013! Liczba stron: 300 Oprawa: miękka...
  • Małe kobietki - Louisa May Alcott
    Autor: Louisa May Alcott Tytuł: Małe kobietki Tłumaczenie: Anna Bańkowska Wydawnictwo: MG Rok wydania: 2012 Oprawa: twarda Liczba st...
  • Julia Orzech odchodzi, czyli trochę prywaty i konkurs na osłodę
    Witajcie po dłuższej przerwie. Wakacje już się zaczęły, a u nas ciągle chorobowo. T. ma nawrót anginy, więc mamy przymusowe siedzenie w d...
  • ŚBK: Zbieramy nie tylko książki, czyli nasze kolekcje.
    Dziś wpis, w którym o dziwo nie będzie nic o książkach. W końcu nie samą książką człowiek żyje (prawie). Czasem zdarza mu się nawet...

Statystyka

podczytuję

  • Over the rainbow
  • Córka Wokulskiego
  • Czytajki - dziecięcych książek czar
  • ... jak na jedno moje małe istnienie świata jest o wiele za dużo...
  • Czytanki-przytulanki
  • Falka
  • kamykowa czytelnia
  • Książki Ja i Pan Kot
  • Pasjonatka Literatury
  • Entre Las Letras
  • Lektury Lirael
  • moja księgarnia
  • Świat książkowego mola...
  • Miss Jacobs Library
  • Magia w każdym dniu
  • Setna strona
  • Malice w Krainie Literatury
  • Książki Warte Przeczytania
  • przy kominku siadam...
  • GabArte
  • Płaszcz zabójcy
  • Cynamonowe dni
  • Językowe rozważania młodego polonisty
  • ...do ostatniej pestki trzeba mocno żyć...
  • Lustro Rzeczywistości
  • Misia i Tosia czytają
  • Strach przed lataniem i głód doświadczeń
  • Książki i nie tylko...
  • bezrobotna.pl
  • niecodziennik literacki
  • Czytajmy Dobre Książki
  • Strefa Książki
  • Niania w Paryzu
  • Klasyka Młodego Czytelnika
  • Codzienna walka z lenistwem i dążenie do obranych celów.
  • Zapiski na kartce
  • Poza Sezonem
  • AnnRK
  • "Kto czyta książki, żyje podwójnie" - Umberto Eco
  • Jak pisać?
  • Moje książki...
  • książki sardegny
  • Z lektur prowincjonalnej nauczycielki
  • mowa liter
  • W krainie stron
  • Wyznania Czytoholiczki
  • Malutka
  • ZRECENZUJEMY | Recenzje książek
  • Konkursy z Polskimi Autorami CPA
  • ... Jarkowe bazgroły ...
  • W Krainie Czytania i Historii
  • Imani
  • Książki do poduszki
  • Trufla
  • Życie między wierszami
  • tu-czytam
  • miasto książek
  • moje podróże
  • kajecisko
  • ~~ Od deski do deski - Varia blog ~~
  • Pisany inaczej...
  • In bed with books
  • Dosiakowe Królestwo
  • Mój jest ten kawałek podłogi
  • BLOG KATARZYNY ZYSKOWSKIEJ-IGNACIAK
  • Kuzynka Sasza Poleca
  • Między wersami książek
  • zwiedzam wszechświat ...
  • Czytam Centralnie
  • uzależniona od czytania
  • My Little Library
  • Książki Grażyny - Marii
  • Śmieciuszek życiowy, czyli co u Bazyla piszczy.
  • Kraina Andersena
  • Słowem lukrowane
  • Szelest kartki jak muzyka w deszczowe dni...
  • W zaciszu biblioteki
  • Magiczny Świat Książek
  • czytanie
  • Krytycznym okiem...
  • mama (nie tylko) Adama
  • Moja Pasieka
  • PROZAICY • blog literacki
  • White Plate
  • Echo istnienia...
  • "myślodsiewnia książkowa"
  • Spotkania z autorami
  • Kącik z książką
  • Czytelnicze Zacisze
  • absolutnie nieperfekcyjna
  • kawa, koc, książka - idealne połączenie
  • Pożeracz słów
  • Waniliowe Czytadła
  • London Boulevard
  • Ejotkowe postrzeganie świata
  • Profesor Jerzy Bralczyk - bloog.pl
  • Moje wycieczki w świat literatury...
  • Dylematy filolożki
  • All You Need Is Book
  • W deszczu marzeń, burzy słów, myśli niewypowiedzianych....
  • Kraina chwilowego zapomnienia
  • Do zaczytania jeden krok
  • Książka szuka domu!
  • Słowem Malowane
  • Czechofil
  • Słowa duże i MAŁE
  • kultur-alnie
  • Peek-a-Boo-Boo
  • Zapatrzona w książki
  • więcej niz pierwsza czytanka
  • Na zimowy i letni wieczorek
  • Recenzje Młodzieżowe
  • Maszyna do pisania
  • Świat recenzji
  • Aureliowo,czyli książkowo
  • pasje i fascynacje mola książkowego...nie tylko literackie...
  • Lubię, gdy książki pachną cynamonem..
  • myśli, wrażenia, interpretacje
  • Aleksandrowe myśli
  • Karriba - Moda na czytanie
  • god save the book
  • Półeczka z niebieskimi migdałami
  • górowianka
  • W Nieparyżu
  • Kącik z książkami
  • Recenzje książek ← blog Niedopisanie
  • czYtanie
  • Once upon a time
  • Stulecie literatury
  • Książki z mojej półki
  • książkolandia
  • Notatki Coolturalne
  • CZYTOPOLIS
  • Magia książki...
  • Kulturalny Misz-Masz
  • nieEROTYCZNE OPOWIADANIA
  • Kopalnia Książek
  • Beznadziejnie zacofany w lekturze
  • Moj kantor wymiany mysli i wrazen
  • galeria kongo
  • z kubkiem kawy...
  • Gorąca czekolada z cynamonem
  • Entliczek-Poradniczek
  • Taki sobie dziejopis...
  • ZEZUZULLA
  • ANTYKWARIAT Z CIEKAWĄ KSIĄŻKĄ
  • KSIĄŻKÓWKA
  • KULTURALNY KĄCIK
  • Tramwaj nr 4 czyli co nieco o czytaniu w tramwaju i nie tylko tam
  • Kreatywna mobilizacja (FIT-życie)
  • Notatnik kulturalny
  • Lego ergo sum
  • Jedz tańcz i czytaj
  • books on my mind
  • prowincjapelnamarzen blog
  • Recenzje książek... głównie
  • Sprawy domowe i książka na półce
  • Kartek szelest
  • POCZYTALNIA | kultura czytania
  • Książkozaur na tropie...
  • W Pępku Trójmiasta
  • Kronika Chomika
  • Sabinkowe czytanie, w obłokach bujanie....
  • Książkoholizm
  • k r e a t y w a
  • Biblioteka Melanii
  • Dariusz Dłużeń
  • Kobiece rozmówki przy herbacie
  • Krakowskie Czytanie
  • In Trinity's world of books
  • Czytelniczy Szał
  • Co nowego w PWN
  • Życiowa pasja bibliofila
  • Dowolnik
  • ZORROBLOG
  • * pudełko książek *
  • Francuska Kawiarenka Literacka
  • oczami dziecka...
  • KSIĄŻKOWE PODRÓŻOWANIE
  • Agnesto
  • Good Life
  • Książkowa Kraina Łagodności
  • KSIĄŻECZKI SYNKA I CÓRECZKI :)
  • JULIA ORZECH
  • Book me a Cookie
  • Cyrysia
  • Z pasją o dobrych książkach i nie tylko...
  • porządek alfabetyczny
  • Po drugiej stronie... książki
  • Książki Oli
  • Diunam
  • Magnolie
  • Dabudubida
  • Chodź, pomaluj mój świat,
  • Papierowy Azyl
  • Za górami za lasami
  • nieperfekcyjnie, bo perfekcja jest nudna!
  • Choco Freak
  • Frada mania! - wspólna mania czytania
Pokaż 5 Pokaż wszystko

Blogi rodziców, które uwielbiam czytać

  • mummystyle
  • Ogarniam Wszechświat
  • matka polka czytająca
  • KreoParenting
  • Małe co nie co z naszego życia i nie tylko...
  • nieperfekcyjnie.pl
  • ON ONA I DZIECIAKI blog o adopcji, podróżach z dziećmi i kreatywnych zabawach.
  • ...by cieszyć się życiem
  • jusssi.pl
  • MAŁA KA(F)KA
  • Co tam w Matkopolkowie?
  • mrspolkadot
  • Matka Tylko Jedna
  • Mamarak
  • Dzika Jabłoń
  • Przedszkole pod Brykającym Gagatkiem
  • Chatka na sowich nóżkach czyli nasze bajkoczytanie
  • Ms Baika
  • strefa Psotnika
  • Krauziaki
  • Domowy bajzel
  • Mummy and the Tot
  • Buuba » Buuba
  • szafa tosi
  • stashki.pl
  • Moje Dzieci Kreatywnie
  • czytająca mama
  • Blog Ojciec - Najbardziej Emocjonujący Blog Parentingowy
  • ladnebebe.pl
  • MAŁE DRANIE
  • Zabawkator
  • Synkowe czytanie
  • zakręcony belfer
  • tochana ...
  • Jej cały świat
  • Ohana
  • Różane Dzieciństwo
  • NIANIO.COM.PL – blog lifestylowo – parentingowy
  • Zwykłej Matki Wzloty i Upadki
  • wikilistka.pl
  • Konfabula
  • home - lemoniada
  • Tosiowe igraszki
  • mavelo.
  • DzikiDzik
  • Domowy zakątek
  • Signum Temporis
Pokaż 5 Pokaż wszystko

Blogi ludzi z pasją:

  • mamy okiem
  • Vegenerat Biegowy
  • Handmade Charlotte
  • Design Your Life | RSS Feed
  • - Podróże, jedzenie, krągłości
  • Jest Rudo
Pokaż 5 Pokaż wszystko

Przydatne strony

  • Słownik języka polskiego pwn
  • Słownik ortograficzny pwn
  • Słownik staropolski
  • Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych W. Kopalińskiego
  • Słownik wyrazów obcych pwn
  • poradnia UŚ
  • poradnia pwn
Prawa do strony Julia Orzech.
Designed by OddThemes
Dostosowała www.jusssi.pl dlaJulia Orzech.